Pochwała dla naleśnika


Dzisiaj troszkę kulinarnie ale myślę, że warto. A dlaczego o naleśnikach ? Hm, może dlatego, że jest to specjalność mojego domu...jest jednak jeszcze jeden, nietypowy powód z którego mało kto zdaje sobie sprawę (nie obrażając oczywiście tych którzy ją sobie zdają ;-). Przechodzę więc do sedna sprawy, 2 luty we Francji to ŚWIĘTO NALEŚNIKA. Piszę o tym z dwóch powodów, dlatego, że mój syn każdego poranka zjada na śniadanie właśnie naleśniki i dlatego, że Francja to kraj bardzo bliski mojemu sercu. Zakochałam się w niej, w jej języku, kulturze i wszystkim co wiąże się z heksagonem kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką. Melodia tego języka i uroda kraju spowodowały, że mając jedenaście lat stwierdziłam, że ja kiedyś będę tego języka uczyła... i tak tez się stało. Dzisiaj odwiedzam Francję na ile jest to możliwe dosyć regularnie i chciał nie chciał, poznaję i dowiaduję się rzeczy o których może czasami mi się nawet nie śniło...?
Wracając do tego dosyć nietypowego święta, jego korzenie to celtycko-rzymskie święto płodności. W V wieku papież postanowił schrystianizować to święto którego znakiem stało się światło. Legenda głosi, że rozdawał On pielgrzymom idącym do Rzymu naleśniki jako symbol słońca. Dlatego właśnie 2 lutego to dzień w którym wszyscy Francuzi zajadają się naleśnikami z którymi też wiąże się wiele zwyczajów i przesądów które mają na celu uchronić domostwo od złego, od choroby i wszelkich niepowodzeń.

Mój przepis na naleśniki jest bardzo prosty:
- jajko
- mleko
- mąka
- cukier waniliowy (dodaję do ciasta jeżeli wiem, że naleśniki będą na słodko)
- olej do smażenia

Wszystko mieszam ręcznie co sprawia, że są one bardzo puszyste. Od dłuższego już czasu nie dodaję wody do ciasta żeby go nie "spłaszczyć", samo mleko nadaje mu gęstości i pulchności.

Mam jeszcze jeden, sprawdzony i wiele razy powtarzany pomysł na naleśniki z serem białym. Należy usmażyć około dziesięciu krążków, zawinąć w nie przygotowany wcześniej biały ser a następnie ułożyć w żaroodpornym naczyniu i zalać półpłynną śmietaną (najlepiej 18%). Wstawić do nagrzanego piekarnika i pozostawić na około 15 - 20minut (bez termoobiegu). Po wyciągnięciu, naleśniki rozpływają się w ustach, są tak delikatne, że trudno jest czasami przełożyć je na talerz. Śmietana przenika ciasto naleśnika a biały ser staje się delikatny jak puch.
Gorąco polecam ! Takie naleśniki zjadają nawet Ci którzy ich nie lubią (mam na to dowody).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz