lubię je mieć


To moje ulubione kwiaty, zawsze żałuję, że nie kwitną przez cały rok. Każdej bardzo wczesnej wiosny czy nawet jeszcze zimą, kupuję po jednym lub całe bukiety (to zależy od pertraktacji ceny ze sprzedającym) tulipanów. Nie wiem co mnie w nich tak urzeka, wiem natomiast, że wraz z ich pojawieniem się w kwiaciarniach pojawia się w mojej głowie taka myśl, że już niedługo będzie moja ulubiona pora roku a za nią przyjdzie kolejna za która równie mocno tęsknię.


Trochę historii...
Tulipany, choć obecnie kojarzone przede wszystkim z Holandią, wywodzą się z Azji Środkowej, gdzie były dzikimi roślinami. Ich piękno urzekło między innymi Turków, którzy sprowadzili je do swoich ogrodów i pielęgnowali z takim zapałem, że historyczne źródła z początku XVIII wieku (manuskrypt Szejka Mohameda Lalizari) wspominają o istnieniu w owym czasie aż 1 323 odmian tulipanów.W połowie XVI wieku do Europy tulipany sprowadził z dworu sułtańskiego austriacki ambasador w Turcji, a ich uprawą zajął się botanik Karol Clusius, początkowo w ogrodach dworu austriackiego, potem na terenie Holandii. Z upływem czasu powstawały nowe odmiany, a same tulipany stawały się coraz bardziej popularne i pożądane przez miłośników kwiatów. Ich cebulki były wystawiane na sprzedaż, powstały katalogi opisujące dostępne odmiany. Źródła historyczne podają, że na terenie Holandii w pierwszej połowie XVII wieku powstało aż 34 książki o tulipanach, niektóre z nich były pięknie ilustrowane akwarelami znaczących artystów.Wtedy do handlu cebulkami włączyli się również miłośnicy pieniędzy liczący na szybkie wzbogacenie się, a spekulacja cebulkami tulipanów na rynku giełdowym (bo handlowano nimi jak typowym rzadkim towarem, przy zastosowaniu wszelkich reguł giełdowych) rozwinęła się do niespotykanych rozmiarów. Aby nabyć cebulkę (jedną!) rzadkiej odmiany, często zastawiano lub sprzedawano domy, majątki ziemskie lub dobrze prosperujące firmy, a ceny wciąż rosły, wabiąc nowych graczy. Szczyt tulipanowej gorączki – najwyższe ceny i wiele zawieranych transakcji - przypada na lata 1634 – 1637. W końcu tego okresu pojawiła się nagła utrata wiary nabywców w dalszy wzrost cen tulipanów, a wywołana nią panika na rynku doprowadziła do ruiny spekulantów i wielu bankructw.Tulipany jednak, choć nie tak cenne, jak wcześniej, pozostały cenione przez miłośników ogrodów, a okres zwiększonego zainteresowania zaowocował powstaniem wielu nowych odmian cieszących kształtem i kolorem. Niższe ceny zaś sprawiły, że ich uprawa przestała być tak pożądanym symbolem bogactwa i zamożności i stała się bardziej powszechna.Wiek XVIII i XIX nie sprzyjał tak bardzo rozwojowi zainteresowania tulipanami, jak czasy wcześniejsze, jednak cebulki były w Holandii nieustannie uprawiane, również w celach komercyjnych. Holenderscy emigranci sprawili zaś, że tulipany rozprzestrzeniły się razem z nimi po całym świecie.


Obecnie Holandia dalej w sposób jednoznaczny kojarzy nam się z cebulkami tulipanów, a szokujące stały się nie ceny, lecz ilości uprawianych kwiatów i powstających odmian. Kraj ten eksportuje obecnie około 1,2 miliarda tulipanów rocznie, a miliony kwitnących cebulek można oglądać wiosną w ogrodach Kukenhof i innych holenderskich aranżacjach.

1 komentarz:

  1. tulipany zawsze będą mi przypominać o wiośnie, piękne są!

    OdpowiedzUsuń