Byle do Wielkanocy...

U wielu z Was już od dawna pachnie wiosną...ilekroć włączam mojego bloga, codziennie migają mi przed oczami pięknie udekorowane jaja, pomysłowo poszyte drobiazgi, że nie wspomnę już o hiacyntach i tulipanach które ozdabiają Wasze pokoje, salony, kuchnie...sama też obstawiam się tymi zwiastunami wiosny i tak jak Wy, już od jakiegoś czasu, w zaciszu domowym przygotowuję się do Wielkanocy. Bardzo często, żeby nie powiedzieć, że codziennie, przygotowuję naleśniki i pewnego dnia stwierdziłam, że przecież mogę przy ich okazji "produkować" wydmuszki które będę sobie potem ozdabiała...I tak też się stało...naprodukowało mi się ich już dosyć dużo, niektóre są już przyozdobione i czekają na zajęcie swojego miejsca w dekoracji świątecznej mieszkania, inne czekają na swoją kolej piętrząc się wśród serwetek i farb...

Oto kilka z nich, resztę muszę dopiero obfotografować ;-)


To gęsie jajo nazwałam sobie A la mexicaine czyli po meksykańsku. Intensywne kolory, wyraziste wzory to jak temperament ludzi południa...a oto źródło mojej inspiracji, przykład meksykańskiego rynku


Kolejne jajo, to już zupełnie inna bajka.

Podobnie jak poprzednie, to jajo też sobie nazwałam, tym razem jednak
Dans le jardin romantique
w romantycznym ogrodzie.. Jest w nim taka sielska delikatność, powoduje ją kolor ale moje wrażenie pogłębia ten fruwający motyl. Cdn...

3 komentarze:

  1. Ewo,

    zakwitła wiśnia... jakie to ładne !!!
    I jeszcze motyl, wiosenny, bielinek...
    Cudne pisankowe cacuszko.

    Pięknego dnia, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj mnie tez ujęło to jajko z różowymi kwiatuszkami.Niecierpliwie czekam na kolejne-czuję,ze będą coraz piękniejsze

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładne oba i to meksykańskie i delikatne romantyczne

    OdpowiedzUsuń