A w domu piętrzą się prace i wydaje się, że końca ich nie widać. Wiele rzeczy wydawało mi się już zrobionych, tymczasem muszę zrobić je jeszcze raz bo zupełnie nie wiem dlaczego znowu wszystko przykrył kurz, bo znowu nic nie widać przez niedawno umyte okna...syzyfowe prace...szkoda, że nie mieszkam w Skandynawii (z jednej oczywiście strony) bo podobno tam, nawet kiedy pada deszcz, okna pozostają nienaruszone - nie ma zacieków, plam, kurzu i tym podobnych ozdób. Ale szczęśliwie mieszkam w Polsce i przynajmniej czuję, że kolejny raz zbliża się jakiś ważny czas w moim życiu czyli święta. Trzeba doprowadzić dom do używalności, wymieść z niego zimę i zaprosić wiosnę.



I tak też się dzieje. W moim magicznym domu są już małe dekoracje świąteczno-wiosenne. Nie należę do osób które lubią obstawiać się przedmiotami więc nie ma tego dużo ale zawsze jakiś akcent podkreślający okoliczność pojawia się w moim domu. Oto moje maleństwo które ozdabia mój duży pokój. Jajeczko jest już niektórym osobom znane ale dokupiłam czerwoną rafię żeby mu się dobrze w tym szklanym naczyniu leżało.




Ptaszki też już od jakiegoś czasu pilnują mojego domowego ogniska ale nowością i ostatnią moją zdobyczą jest mały szklany klosz na nóżce.






Oczki mi się zaśmiały kiedy go zobaczyłam. To nic, że wejdzie tam tylko pięć malutkich babeczek ale jaka od niego bije słodycz...małe jest piękne. W sklepie były dwa i dwa zostały od ręki sprzedane gdyż ani ja ani moja siostra nie umiałyśmy się im oprzeć. A następnego dnia, zanim zacznę cokolwiek piec w domu, pobiegłam do cukierni i kupiłam kilka babeczek o smaku szarlotki aby klosz nie świecił pustkami.
Mmmmniam, pyszne są...gorąco polecam



Świątecznie zrobiło się również w moim pokoju który w ciągu dnia pełni rolę pokoju do pracy a który na noc zamienia się w sypialnię. Jest sprytnie podzielony na dwie strefy dzienną i nocną i co najważniejsze ani jedna ani druga ze sobą nie kolidują.



Ten pokój jest utrzymany w kolorystyce bladego, zimnego różu wpadającego w fiolet. Zupełnie nie wiem jaką nadać mu nazwę ale jest to idealny kolor do pracy jak i do wypoczynku po trudnym dniu. Dlatego moje ozdoby świąteczne odpowiadają idealnie tym odcieniom. Na pierwszym planie widzicie króliczka który został upolowany razem z kloszem na kurzej stopce ;-)
w tle widać świecznik ozdobiony lawendą a po lewej stronie, w szklanym kielichu, na miękkich, fioletowych piórkach odpoczywają wydmuszki jaj ozdobione techniką decoupage. Sielsko - czarodziejsko ...

4 komentarze:

  1. Bardzo u Ciebie sielsko-anielsko!!!
    Aż miło wpadać z wizytą !!!
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihihi - ja tez mam rozowo - fioletowa farba pomalowana sypialnie:) Ze wzgledu na ciasnote tez sluzy mi czesto za pracownie... Choc do zadan specjalnych uzywam jeszcze stolu w kuchni.
    Pieknie i swiatecznie juz u Ciebie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne dekoracje świątecze. Kolorowe i wiosenne!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne ozdóbki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń