Chleb nasz powszedni...


Muszę nawiązać do komentarzy które pojawiły się pod moim ostatnim postem kiedy to opisywałam mój przypadkowo powstały chlebek. Moje drogie, mam również przepis na chleb z prawdziwego zdarzenia ale o nim za chwilkę.
Kiedyś, dawno dawno temu, dostałam od mojej przyjaciółki przepis na chleb który udało mi się nawet raz upiec. Był bardzo smaczny i łatwy do zrobienia ale niestety przepis przepadł bez wieści....przeglądałam różne przepisy, słuchałam opowieści moich koleżanek jak to regularnie pieką chleb na niedzielę ale jakoś nie starczało mi odwagi do tego żeby ponownie zmierzyć się z tym tematem...do czasu jednak...do czasu kiedy zostałam zaproszona do mojej znajomej na pieczenie chleba i tam stałam się naocznym tego świadkiem. Okazało się, że przepis jest tak przyjemnie mało skomplikowany (czyli taki jakie preferuję) a chleb dorównuje swoją jakością tym które codziennie kupuję, że w przepisie się zadurzyłam..oj, myślę nawet, że jego jakość przewyższa jakość niektórych chlebów sklepowych gdyż ten który upiekłam jadłam przez cały tydzień i gdyby jeszcze został to z pewnością wytrzymałby i jeszcze dłużej.


Gorąco go polecam i poniżej zamieszczam przepis. Mam nadzieję, że na jednej kromce się nie skończy tylko nie jedzcie gorącego (choć wtedy jest przepyszny) bo brzuszki mogą tego nie wytrzymać ;-)

Przepis na dwie formy do keksa

1kg mąki tortowej
1/2 szklanki siemienia lnianego
1 szklanka otrąb pszennych
1 szklanka słonecznika
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
1 litr ciepłej wody
10 dkg drożdży
1 łyżka oleju rzepakowego (wlewamy do suchego)

Cukier, wodę i drożdże mieszamy ze sobą, osobno też mieszamy składniki suche i potem wszystko łączymy. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni ale kiedy włożymy do niego chleb, temperaturę należy zmniejszyć do 160 stopni. Po upływie 20 minut, temperaturę ponownie zwiększamy do 200 stopni - chleb pieczemy w sumie godzinę i dziesięć minut.

Jeżeli chodzi o dodatki, ja wrzuciłam tam jedynie słonecznik ale moja znajoma dorzuca co się da, np. pestki dyni, one jednak obciążają ciasto. Ja mam ochotę dorzucić suszone śliwki zobaczymy co z tego wyjdzie. Jeżeli nie zapomnę ich dokupić to zrobię to już dzisiaj ponieważ właśnie dzisiaj mam zamiar go upiec (wczoraj niestety zasnęłam przy usypianiu mojego synka i cały mój plan na wieczór upadł :-)

1 komentarz:

  1. uwielbiam chlebek w domku pieczony...zapachniało mi skórką...mniam...i tak smacznie mnie powitałaś na blogu bo ja tu pierwszy raz zajrzałam. Pozdrawiam serdecznie i będę zaglądać!aga

    OdpowiedzUsuń