Jeszcze na chwilkę się zatrzymajmy...


Minęły szybko jak wszystko co miłe i przyjemne i jak zwykle pozostawiły po sobie jakiś niedosyt. Skoro ciągle nam mało i chcemy wciąż więcej i więcej, na koniec świątecznego zamieszania przedstawiam Wam moje dwa małe prawie dzieła sztuki.


Jaja które prezentowałam wcześniej rozeszły się jak świeże bułeczki. Podarowałam je jako świąteczny upominek osobom bliskim mojemu sercu, przyjaciołom, znajomym...i uświadomiłam sobie, że z niemalże całego kosza ozdobionych jaj zostało mi raptem kilka a w większości wydmuszek jaj kurzych. Na ostatnią chwilę ale nie na łapu capu, ozdobiłam jeszcze dwa i te perełki zostały już z nami.


A jaki teraz obierzemy sobie cel oczekiwania ? Który ze zbliżających się dni będzie kolejnym naszym wyczekiwaniem, naszym zatrzymaniem w ciągłym biegu codzienności ? Z jakiej teraz okazji będziemy stroić nasze domy ? Moje myśli zaczynają kierować się już ku mojemu balkonowemu ogrodowi. Powierzchnia nie jest zbyt duża, może na okoliczności mieszkania w bloku nie jest też zbyt mała dlatego cała sztuka polega na dobrym jej zagospodarowaniu. Jakie kwiaty wybrać ażeby cieszyły nas przez całe lato...jakie kompozycje stworzyć, żeby w donicy nie doszło do konfliktu interesów... co zrobić, żeby wychodząc na balkon mieć wrażenie, że weszło się do ogrodu...ciężka sprawa ale mam nadzieję, że zabieram się za ten temat na tyle szybko że powinnam zdążyć podjąć dobre decyzje...a może macie moje drogie jakieś interesujące sugestie ? Z przyjemnością przeczytam o Waszych doświadczeniach z kwiatami. Na razie, podczas przedświątecznych zakupów, mój synek podrzucił mi takie otóż niespodzianki kwiatowe.


Mój mały ogrodnik też marzy o ogrodzie z prawdziwego zdarzenia...no cóż, marzenia przecież się spełniają...

3 komentarze:

  1. Witaj Ewo poświatecznie ! Już czas zabrać się za balkony i ogrody, a słoneczniki pasują w każdym miejscu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenia się spełniają, o tak, szczególnie słonecznikowe:) Onegdaj, na naszym balkonie te największe, jadalne, nie chciały wyrosnąć, ale w ogrodzie, na samym początku zagospodarowywania nieużytków, słoneczniki siałam jak wariat, i rosły jak szalone, piękne, wysokie, zaś jesienią, przez trzy pierwsze sezony po przeprowadzce do domu, trzeba było zamawiać specjalne ich wywożenie na śmietnik komunalny, bo nie poddają się degradacji tak łatwo jak trawa czy chwasty. Słoneczniki to piękne i twarde sztuki!!!
    Na południowo zachodnim balkonie zawsze królowały lobelie, które uwielbiam. Begonie nie radziły sobie ze słońcem. Pięknie wyglądały u sąsiadów pelargonie, za którymi nie przepadam. Udawały się miniaturowe słoneczniki i inne drobne jednoroczne kwiaty, których nazw nie pamiętam, a było ich zawsze pełne donice, w których królowało 6 krzaków kosodrzewiny. Ten górski iglaczek jest wdzięczny i potrafi przetrwać zachodnie wiatry, zimę i bezpośredni słońce. Aj, zapomniałabym, były jeszcze krokusy, tulipany botaniczne oraz narcyzy miniaturowe tak samo zjawiskowo piękne,jak w ogrodzie.
    Udanych eksperymentów i dobrego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Thanks for your visit! It's time for seeds and plants now!!! So pretty Easter decorations you made!
    Warm greetings
    Vale

    OdpowiedzUsuń