Wszystko płynie

Zimna Zośka stała się w pewnym momencie jakimś wyznacznikiem, czekałam na nią myśląc o moich balkonowych kwiatach bo zasugerowała mi to Pani w sklepie...ale co tam, nie mogłam się doczekać i je wysadziłam tydzień temu...Zimna Zośka minęła ale z nią nie minęło zimno...kwiaty wysadzone do doniczek nie mogą unieść się pod ciężarem przytłaczającego je deszczu...z przerażeniem patrzę na nie stojąc w moim magicznym miejscu w kuchni i niestety widzę jak mocno są przybite tą pogodą...ja aktualnie przechodzę taki stan zobojętnienia...na początku się denerwowałam, nie potrafiłam się powstrzymać od komentowania tego co widzę za oknami ale teraz jest mi już wszystko jedno...najlepiej było by ograniczyć wychodzenie z domu ale cóż, tego zrobić się nie da. A oto owoc mojego piątkowego wyjścia z domu ;-)


Właśnie sobie przygotowuję MÓJ kreatywny kącik, nogi od Singera mają już piękny blat a ja teraz próbuję zagospodarować jego powierzchnię i jego okolicę. Kupiłam w Almi Decor dwa pojemniczki - cukiernicę i


mlecznik ale oczywiście z myślą o zmianie ich zastosowania. Urzekły mnie ich kolory ale jeszcze bardziej ujęły mnie za serce kiedy zobaczyłam je stojące obok siebie. No cóż, miałam szczęście bo trafiłam na fajną promocję, 50% ceny wyjściowej to jest coś. Teraz chcąc spojrzeć przez okno mojego biurowo-sypialnianego pokoju, mój wzrok zatrzymuje się na tych cudeńkach i przynajmniej zapłakane permanentnie szyby nie wywołują na mnie już takiego wrażenia.

2 komentarze:

  1. cudne ,energetyczne kolory! no niestety,moje pelargonie tez zagościły w domu na parapecie :/ okropnie melancholijnie się zrobiło :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Twarda jesteś, mnie ten deszcz nastraja bojowo !
    Jestem zła i zniechęcona. A zakupy urocze. Dobrze, że małą pierdółką można sobie polepszyć nastrój.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń