Miniony weekend...

W sumie bardzo udany, bezdeszczowy, słoneczny, letni i wytęskniony. W piątek bawiliśmy się bardzo dobrze :) Odwiedziny u mojej koleżanki do której zawsze bardzo mi nie po drodze, wizyta w sklepie ogrodniczym w poszukiwaniu powojników, jednym słowem zapełniona każda minuta pięknego dnia - tak jak lubię. W sobotę dopadło mnie sprzątanie od samego rana. W sumie to świetna sprawa tak oddać się domowi raz na tydzień i przewrócić go do góry nogami. Po mozolnej, sobotniej pracy w domu, późne popołudnie spędziliśmy w położonym nieopodal parku i bawiliśmy się równie dobrze jak w piątek.



Bardzo lubię te przytrafiające się długie weekendy, czuję jak opuszcza mnie wtedy napięcie i dopada taka błogość - wszystko chce mi się robić i co najśmieszniejsze, nie czuję w ogóle zmęczenia. Niedziele też była piękna, pełna słońca, spokoju, wytchnienia. Najpierw msza dla rodzin w Duszpasterstwie Akademickim, potem spacer i pyszne lody ale nie mieliśmy zbyt dużo czasu na kontemplowanie tego przemiłego spaceru gdyż czekało na nas jeszcze przygotowanie obiadu. Obiad był pyszny ale oto co się działo po obiedzie...

Ciasto czekoladowo - bananowe jak zwykle bardzo przyjemne w przygotowaniu i przepyszne w smaku a znalezione na blogu White Plate gorąco polecam. Jest zaskakujące gdyż wygląda na bardzo ciężkie i jakby nie na tę porę roku ale dodane banany sprawiają, że jest wilgotne i lekkie i idealnie komponuje się w małą czarną a nawet i białą ;-) Ale to jeszcze nie wszystko jeżeli chodzi o smakołyki. Moja siostra przyniosła również coś pysznego, takiego bardziej w temacie wczesnego lata.


Biszkopty, krem budyniowy i mus z truskawek zatopiony w galaretce o tym właśnie smaku. Strzał w dziesiątkę !


Rewia smaków i pyszności. Bardzo miły czas. Zaszło słońce, położyliśmy się spać a rano ...



Oto nasz podręczny zestaw na zbliżający się tydzień, no cóż, za dużo szczęścia na raz jak to zwykle mówię. pozdrawiam słonecznie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz