Pierwsze koty za płoty i letnie wyloty


Tym razem Irlandia w wykonaniu mojej siostry. Rodzinny pobyt u dalekiego a jakże bliskiego sercu kuzyna. Na razie wiem, że szczęśliwie doleciała, przypuszczam też, że rozmowy końca nie było widać.






Drogę powrotną z lotniska przebyłam prawie z prędkością światła uciekając przed burzą. Strach przed nią zwykle mnie paraliżuje a wyobraźnia tworzy obrazy. Burzy nie było, padał za to rzęsisty deszcz a mój synek robił zdjęcia.

1 komentarz:

  1. Jaka różowa ta Irlandia! Przynajmniej na lotnisku ;) Ciekawa jestem wrażeń Siostry z Zielonej Wyspy.

    OdpowiedzUsuń