Jabłoń
Pewnego dnia, wracając ze szkoły z moim synkiem, kątem oka zauważyłam jak po drugiej stronie ulicy dzieciaki nagle jakby rzuciły się do ucieczki. To był ułamek sekundy w którym automatycznie odwróciłam w ich kierunku głowę i kamień spadł mi z serca...żałowałam tylko, że nie miałam wtedy aparatu pod ręką...dzieciaki rzeczywiście uciekały ale na szczęście przed deszczem pozostałych jeszcze na drzewie jabłuszek.



To jedno z dwóch drzew które stoją na placu przedszkola. Ich konary wyglądają na chodnik i rozrzucają po nim swoje owoce.

A teraz pozwolicie, że przemycę troszkę słońca tego wschodzącego i zachodzącego. Tego drugiego nie miałam okazji wczoraj oglądać ponieważ spotkanie w pracy zabrało mi pół dnia i początek wieczora ale moja czujna i równie wrażliwa siostra nie pozwoliła żeby odszedł w zapomnienie, tym bardziej że był niesamowity.
CZWARTKOWY WSCHÓD





CZWARTKOWY ZACHÓD

Żałuję, że go nie widziałam choć napawa strachem...

5 komentarzy:

  1. Niebo z ostatniego zdjęcia, niesamowite.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne ostatnie zdjęcie takie "elGrecowskie"

    OdpowiedzUsuń
  3. Tes photos sont superbes !!
    ♥♥♥♥ A bientôt et bon WE ♥♥♥♥
    Johanna

    OdpowiedzUsuń
  4. Znowu przepiękne zdjęcia, cudowne uchwycenie momentu który mija bezpowrotnie.
    Piękny blog.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czwartkowy wschód jak marzenie, ale ostatnie zdjęcie jest ZJAWISKOWE! Niebo jakby wylewało się na miasto. Niesamowite.

    OdpowiedzUsuń