Okruchy jesieni

Bardzo prozaiczna okoliczność. Nie miałam na to zbyt wielkiej ochoty gdyż pogoda nastraja ostatnio do nie wychodzenia z domu ale pognała mnie do sklepu konieczność czyli braki w lodówce. Przed samym wyjściem jeszcze się wróciłam (choć bardzo nie lubię tego robić i to nie ze względu na przesądy ale na pokonywanie dwa razy tej samej trasy) i zabrałam aparat. Akurat wyszło słońce i znowu na chwilę wszystko zaczęło wyglądać inaczej.

Wszystko już takie uśpione, na podwórku nie ma dzieci, przemykają jedynie przez nie ludzie których konieczność wypchnęła z domu tak jak mnie.

Kiedy zobaczyłam ten dywan liści już nie żałowałam, że musiałam wyjść z domu. Zapomniałam nawet, że jest mi zimno i zebrałam całe ich naręcze bo podbiły moje serce swoimi kolorami i nie mogłam ich tak zostawić.



Czuję, że niedługo zostaną przykryte białym płaszczem ale na razie jeszcze cieszą oko.

7 komentarzy:

  1. Jakie cudowne zdjecia, jakie kolory- ciesze sie ,ze widzisz swiat na kolorowo!!!!Pa-Ag

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite są te Twoje zdjęcia. Od razu świat wydaje się piękniejszy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech jeszcze chwilę poleżą u naszych stóp te kolorowe dywany. Jeszcze chwilę. Niech zima zaczeka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Magnifiques photos.
    J'espère que tu as eu mes messages par mail!!!
    Belle soirée.
    Johanna

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas biały dywan zima rozwinie pewnie później niż u was...na to liczę :) niech ta jesień jeszcze trwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie zatrzymałaś kolorową malarską jesień

    OdpowiedzUsuń