Koniec karnawału
La fin du carnaval

Spóźniłam się na Tłusty Czwartek... czas mnie tym razem przechytrzył i zapomniałam, że to już .... zrobiłam jednak postanowienie: tradycji musi stać się zadość i choć raz na moim stole w tym roku muszą pojawić się faworki.

Dlaczego akurat faworki ? Może dlatego,że wolę je dużo bardziej od pączków... może dlatego, że przywołują wspomnienia chwil, które nigdy już nie wrócą....? może dlatego, że pojawiały się na naszym stole częściej niż pączki ? Nie mam jakiegoś wyszukanego przepisu, mam jeden wypróbowany i jego od lat wykorzystuję, a oto on:

  1. - szklanka mąki

  2. - 6 żółtek

  3. - 2 łyżki śmietany

  4. - płaska łyżeczka cukru pudru

  5. - płaska łyżka masła

  6. - szczytpa proszku do pieczenia

  7. - szczypta soli

  8. - łyżka spirytusu

  9. - 50 dag tłuszczu do smażenia

  10. - cukier puder do posypania

żółtka łączymy z mąką, dodajemy posiekane masło i resztę składników. Zagniatamy ciasto i odstawiamy do lodówki na 30 minut (czego ja nie zrobiłam bo zapomniałam ). Następnie ciasto kroimy na plastry i każdy plaster należy rozwałkować jak tylko się da najcieniej. Kroimy, przekładamy, smażymy, posypujemy cukrem już ostygłe faworki i kosztujemy naszego dzieła !!!!

Chyba jednak nie poszły na marne te godziny spędzone z moją mamą w kuchni... Jako mała dziewczynka, uwielbiałam jej pomagać szczególnie przy robieniu ciast. Pamiętam jak dziś, jak pewnego sobotniego popołudnia, próbowałyśmy na przemian czy jajka aby na pewno są dobrze ubite, aż się okazało że do ciasta ich z pewnością nie wystarczy ;-)) miłego popołudnia !

8 komentarzy:

  1. Mniam! U nas w tym roku były kupne faworki (ale od Sowy, więc pyszne), po naprodukowaniu pączków nie czułam się już na siłach;)
    Też smażyłam z mamą faworki jako dziewczynka, wczoraj to wspominałyśmy:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. paczki smazyla moja babcia,ale nie wspominam ich z sentymentem(tak samo jak domowego makaronu) :)
    paczki lubie ze sklepu a w domu z ciasta faworkowego (chrustowego)smazymy roze karnawalowe. i smazylysmy je wczoraj :) a nie w tlusty czwartek. a co! :)))))))))))
    Aska

    OdpowiedzUsuń
  3. Chrusty przypominają dzieciństwo i fakt, że nigdy nie mogłam się nimi najeść do syta. Jeszcze nigdy ich nie smażyłam, bo zawsze ktoś je do domu przynosił. Przez kilkanaście ostatnich lat lubiłam raz w roku pojechać do znakomitej cukierni, żeby kupić tam słynne, pyszne pączki z różanym nadzieniem. W tym roku już nie smakowały tak samo. Pomyślałam o chrustach i od rana szukałam sprawdzonego przepisu. I znalazłam.... albo on mnie znalazł :)
    Na dodatek... chciałabym zostawić Tobie Ewo prezent w postaci słonecznego wyróżnienia na www.di-moments.blogspot.com
    Serdecznie zapraszam i zmykam do wyrabiania ciasta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pyszności, niby w czwartek się objadłam,ale dziś znowu mam na nie ochotę :)
    ściskam
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  5. Ma mère faisait les mêmes quand j'étais petite!!! un délice!!!
    Bises
    Johanna

    OdpowiedzUsuń
  6. F aworki....mmmmmm, tak mnie w tym roku ciagnely, a nie zdazylam zrobic.... Te 2 wazoniki sa sliczne! Ag

    OdpowiedzUsuń
  7. I so hope that someday I can try anything you cook. If you can take wonderful images I can imagine how great your cooking must be!!!!!
    hugs my dear

    OdpowiedzUsuń
  8. Mniam,pozdrawiam i zapraszm do mnie bo tez niedawno zaczelam blogowanie:

    www.jewellerybijou.com

    OdpowiedzUsuń