Majówka, śniadanie na trawie i pierwsze kwiaty

Słoneczny sobotni poranek, przygotowywanie śniadania i nagle zrodził się pomysł: a może by tak je zjeść na balkonie ? Coz, wolałabym w ogrodzie, przy śpiewie budzących się ptaszków ale jak to mówią jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma!Bardzo przyjemna chwila śniadania na "trawie"... Żałuję, że ta pogoda tak szybko się zmienia, nie można się nią nacieszyć, już jej nie ma, już się za nią tęskni. Trzeba łapać chwile i cieszyć się nimi, nie myśleć o tym co zrobicie jutro tracąc teraźniejszość ale o tym co dzieje się teraz, bo z jutrem różnie bywa...A oto przedstawiam Wam moje pierwsze kwiaty, które pojawiły się na moim balkonie. Nie mogłam się im oprzeć...ich kolory podbiły moje serce od razu...amarantowe piękności z dodatkiem ukochanego fioletu - czego chcieć więcej aby było miło...
Nadały koloru naszemu śniadaniu ;-)
Na koniec mały apel do Margot, która pod ostatnim postem prosiła mnie o przepis na mazurek: podaj mi swój adres email gdyż nie mogę dostać się na Twojego bloga ! Pozdrawiam

4 komentarze:

  1. Ale śniadanko:))my też ostatnio obiadek na balkonie zjedliśmy,ale teraz już niestety zimno:((

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam fuksje:)
    A śniadanko wygląda smakowicie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia zachęcają do buszowania po lodówce :-)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewi zdravím Tě, ty květy fuchsií jsou nádherné a jaro u vás vůbec! Užívej jej plnými doušky a měj se fajn, papa.

    OdpowiedzUsuń