Poświątecznie - kulinarnie

Nie jestem zbyt dobrą kucharką ! Jeżeli chodzi o potrawy obiadowe, przyznaję, że nigdy nie były moją mocną stroną, zresztą, w moim rodzinnym domu bardzo pięknie dokonał sie taki podział - ja pomagałam mojej mamie w przygotowywaniu ciast a moja siostra przejęła kontrolę nad daniami głównymi...I tak już pozostało...Ale jest w tym wszystkim pewnego rodzaju ironia losu - bardzo lubię piec ciasta, sprawdzać znalezione w necie przepisy, eksperymentować na słodko ale prawie tego nie jem ... nie dlatego, że jest niejadalne ale dlatego, że większą przyjemność sprawia mi jednak cały rytułał związany z przygotowaniem tych słodkości niż ich jedzenie ;-) tę część pozostawiam moim bliskim, oni to uwielbiają !

Wspomniałam o eksperymentowaniu, rzeczywiście, nie mam w sobie lęku przed nowymi przepisami i choć wiem, że przed świętami nie powinno się tego robić gdyż może nam coś nie wyjśc tak jak byśmy tego chcieli, to jednak odważnie postawiłam w tym przedświątecznym czasie na dwa nowe przepisy.
Pierwszy to przepis na drożdżową babę przekładaną waszą ulubioną konfiturą.


Po lewej stronie zdjęcie z gazety, po prawej moja produkcja. Babę gorąco polecam, wiem, że troszkę post factum ale myślę, że będzie dobra na każdą porę roku, nie tylko okres Świąt Wielkanocnych. Przepis znajdziecie w czasopiśmie Weranda Country, w nr 3 na kwiecień/maj 2011. W tym okresie, zwykle przygotowuję babę piaskową, jednak ta zaintrygowała mnie swoim przełożeniem i pomysłem dodatkowego smaku podczas jedzenia. Ciasto drożdżowe kojarzy mi się raczej z czymś monotonnym, najlepszym w chwilę po wyjęciu z piekarnika a następnego dnia już z mlekiem lub masłem, w tym przypadku ta reguła nie obowiązuje, ciasto jest cały czas wilgotne a konfitura nadaje mu nutkę waszego ulubionego smaku. Ja zaryzykowałam i wykorzystałam konfiturę pomarańczową - ma w sobie troszkę goryczy ale i dużo słodyczy - baba się nie nudzi podczas jedzenia. Pychotka !!!


Mój drugi eksperyment, to mazurek, którego w moim rodzinnym domu w ogóle się nie piekło. Kupiłam przed świętami broszurkę Twoje przepisy - Wielkanoc i tam znalazłam przepis na mazurek ze śliwkami suszonymi. Dziwne zestawienie, pomyślałam ale przecież ja bardzo lubię takie niekonwencjonalne rozwiazania ! Tym sposobem, na moim świątecznym stole zagościł ten oto mazurek


Cała tajemnica jego wyśmienitego smaku polega na tym, że śliwki dodane zostały do ciasta a nie są zwykłą jego dekoracją. Przygotowanie trwa niespełna 20 min, pieczenie drugie tyle i już możemy się nim rozkoszować. Na wierzchu jest czekoladowa polewa i wiórkowa krateczka z rodzynkowymi motylkami pomiędzy ale to juz pozostaje w inwencji osoby przygotowującej ciasto.
Jeżeli któraś z Was jest zainteresowana przepisami, chętnie wyślę ja na maila !!!

Na koniec, chciałam serdecznie podziękować Wam wszystkim, moje drogie i wierne czytelniczki za cudowne życzenia. Święta minęły ale radość i pamięć pozostanie na zawsze. Bardzo się cieszę z Waszej wirtualnej obecności i przychylności dzięki którym odnalazłam w sobie drugą mnie. Pozdrawiam Was serdecznie, Ewa

3 komentarze:

  1. i baba i mazurek wyglądają wspaniale , a można prosić te przepisy ?Nie mam tych gazetek ,a bardzo chętnie upiekłabym by i jedno i drugie

    OdpowiedzUsuń
  2. przepis na babę znalazłam tu
    http://www.kochamwies.pl/lubie-gotowac?task=przepis&id=432

    ale na mazurek chętnie bym poznała , pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez nie znam smaku mazurka ...

    OdpowiedzUsuń