Deszczowy dzień

nie można było wyjść z domu więc trzeba było zapełnić jakoś czas i sobie i małej Tosi. Co zwykłam wtedy robić ? Ano zdjęcia !
Nie, nie, bez przesady, jeszcze nie chodzimy !!! Aczkolwiek z nudów to nawet i chodzić można zacząć, na razie jesteśmy jednak na etapie raczkowania. Udało się, Tosia ruszyła z miejsca choć bardzo była ostrożna, zachowawcza wręcz...ręce już ciągnęły do przodu ale nogi nie chciały się włączać do współpracy. Bardzo ją to drażniło bo wracała na miejsce, celu nie mogła osiągnąć (czyli upatrzonej zabawki) a miała wrażenie jakby już się przemieszczała :-)) prawdę mówiąc myślałam, że historia się powtórzy i Tosia etap raczkowania "przemilczy" jak jej starszy brat. On wstał i poszedł, nie miał zamiaru froterować kolanami naszych podłóg jak niegdyś jego mamusia o czym często mu opowiada jego ciocia ;-)) Tosia bardzo polubiła okręcanie się wokół własnej osoby na podłodze, sama stawia sobie wyzwania rzucając zabawkami na lewo i prawo a następnie przedostając się do nich, jak to kobieta, ma ogromną satysfakcję kiedy samej jej udaje się sprostać zadaniu, które sobie wyznaczyła heheheh.
To taki mały, charakterny bąbel ale czasami da się nawet namówić na zabawę w łóżeczku ale muszę być w zasięgu oka...no ręki też fajnie byłoby gdybym była ;-) łóżeczko to ograniczona przestrzeń więc zabawa nie trwa zbyt długo, zawsze jednak to coś, jak się waćpanna zapomni to można nawet posprzątać heehehe
Przedstawiam Wam kolejną poduszkę - babuszkę w sielskim ubranku. Dzisiaj towarzyszyła Tosi w jej łóżeczkowych harcach, była poddawana testowi na wytrzymałość - przeżyła i jest w nienaruszaonym stanie więc jakbyście były chętne ją przygarnąć, to dajcie znać na maila !
Pozdrawiam słonecznie, Ewa

4 komentarze:

  1. Babuszka piękna!To poducha?A Tosia ile ma m-cy?Czworakować niektóre dzieci zaczynają późno, 9-10 m-c...:)pozdawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Witajcie po cudownym urlopie. Tosię karmiłaś drożdżami ? :-)
    Rośnie dziewczyna, że ho, ho
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka słodka dziewczynka! Już zapomniałam, jak to jest mieć takiego pędraczka w domu :-)

    OdpowiedzUsuń