Mój nałóg

Cóż, żadna z ogólnie znanych używek jakoś do mnie nie przemawia. Kiedyś jednak stwierdziłam, że pomimo to, jestem nałogowcem.
Uwielbiam je jeść ! I choć ogólnie jem niewiele, dużą paczkę paluszków jestem w stanie zjeść za jednym podejściem. A skąd ta myśl o nałogu? Chciałam sama siebie sprawdzić i przed świętami Wielkiej Nocy, postanowiłam pościć a ściślej mówiąc - nie jeść paluszków. Cel został osiągnięty ale uświadomiłam sobie, że bardzo mi ich brakowało...Był czas, że najzwyczajniej w świecie lubiłam mieć je w domu a jak ich nie było miotałam się jak na głodzie. Po ciąży, temat ten delikatnie uległ zmianie, jem paluchy ale bywa, że w ogóle nie zaprzątają moich myśli. A jakie najbardziej lubiłam? Przede wszystkim słone firmy Beskidzkie !!! Tadam ! Pozdrawiam i życzę więcej takich nałogowców hihihih, Ewa

6 komentarzy:

  1. jak ja Cię rozumiem- moje ulubione to pikantne , ale teraz nigdzie ich nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
  2. a my z mężem prażynki... straszny i tuczący i niezdrowy nałóg.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wiem, że to dziwne, bo wiele osób patrzy na mnie ze zdziwieniem - ale ja lubię paluszki, które mają już kilka dni i są takie miękkie ;);)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam lubie słonecznik ! Najbardziej ten w łupince, wtedy otwieram je aż zobacze dno ;) Przy okazji zapraszam Cię na moją wymiankę lawendową http://handmade-by-kamila.blogspot.com/2012/08/wymianka-lawendowa.html

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też uwielbiam paluszki, najbardziej takie grube i spalone z Żerania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez z tych co wcinaja paluszki, ja uwielbiam takie tradycyjne, z nieznanych firm, smakiem i wygladem przypominaja paluszki z lat 80-tych ;)a juz najbarsziej nie lunie tych w takiej jakby blyszczacej polowie :( pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń