Najbliższy przyjaciel

Tworzyłyśmy w liceum taką zwartą trójeczkę. Nie byłyśmy tak hermetyczne żeby nikogo do siebie nie dopuszczać, stanowiłyśmy jednak odrębną grupę naszej i tak podzielonej klasy. Razem spędzałyśmy czas w szkole, po szkole też go sobie razem organizowałyśmy...nie było zazdrości pomimo nieparzystości. Każda z nas inna do bólu od drugiej, każda ze swoim pomysłem na życie a jednak byłyśmy jak idealnie pasujące do siebie puzle.
Dzisiaj wygląda trochę inaczej niż wczoraj. Każda z nas założyła rodzinę i jak to zwykle się dzieje, kontakty częściowo zanikły. Pojawili się mężowie, pojawiły się dzieci, nagromadziły się obowiązki a dla nas zabrakło miejsca. Ogarnia mnie nostalgia patrząc na to zdjęcie...to były urodziny jednej z nas, stałyśmy na progu dorosłości, z nadzieją, planami w głowie, celami w sercu...myślę, że udało się je nam zrealizować choć wielu rzeczy nie dało się przewidzieć ani nawet wyobrazić. Pozdrawiam Was dziewczyny, Ewa

1 komentarz:

  1. Przepięknie o tym napisałaś, aż ze wzruszenia dostałam gęsiej skórki (zawsze tak mam)
    Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń