Ostatnie podrygi LATA

Oj tak...poczułam to bardzo wyraźnie zbiegając w piątkowy poranek na parking pod blokiem i napotykając na zmarznięty do kości samochód ! Wtedy poczułam w sercu żal i przelatującą myśl, że to koniec lata....zresztą, Tosi katar nie odstępuje ani na krok, zdążyła już nawet leżeć chora przez tydzień...ja wyciągnęłam z lamusa mój zaczarowany i cieplutki szlafrok....schowałam trampki...ale jak tylko zaświeci słoneczko, biegnę na podwórko żeby naładować akumulatory na resztę tych ponurych miesięcy. A skoro podwórko to koniecznie plac zabaw - nie można go ominąć gdyż Tosia stanowczo pokazuje palcem gdzie należy się kierować i co ona będzie robić ;-))
Skoro ona to w sumie dlaczego nie wszyscy?
Tosi buźka promienieje kiedy widzi te plastikowe majtki w których można się bez końca bujać...nie można przejść obok nich obojętnie...nie udaje mi się nawet przemknąć do sklepu w taki sposób aby ich nie zaliczyć...sprawia jej to bujanie ogromną frajdę...i co ja mam z nią zrobić? trzeba się zatrzymać i bujać !
A przecież dopiero rozstawiali nowe zabawki dla dzieci...
że już nie wspomnę o tym, że niedługo minie ROK jak na świecie pojawiła się Tosia...
Pozdrawiam wszystkich już prawie niedzielnie, Ewa

4 komentarze:

  1. cudna końcóweczka lata u Was :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno takie bujanie (sie) bardzo relaksuje, miesnie sie odprezaja, to taki niby stan niewazkosci...
    sciskam Cie Ewo, milej calej rodzinie!

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas też już katary i za co tu lubić inne pory niż lato?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Radosny koniec lata z uśmiechem malutkiej Tosi:) Sama słodycz! Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń