Pochylam głowę

nad wspomnieniami pochyliłam dzisiaj głowę...


zanim odeszły najbliższe memu sercu osoby, traktowałam ten dzień jako jeden z tych, który był okazją do spotkania niemalże całej rodziny w jednym miejscu...lubiłam palić świeczki, bawić się woskiem, witać się z ciociami, wujkami, spotykać swoich kuzynów.....kiedy byłam dzieckiem...dzisiaj w mojej głowie głębią się obrazy z czasów kiedy moja najbliższa rodzina nie liczyła dwóch ale cztery osoby...nie bawię się dzisiaj woskiem, nie spotykam w ten dzień moich kuzynów ani ciotek i wujków...najczęściej nie mówię nic...bo pomimo upływu wielu lat, nie mogę się z tym pogodzić, może nawet czasami uwierzyć nie mogę...bo im jestem starsza tym bardziej odczuwam brak...dotyku, głosu, spojrzenia...
Ewa

3 komentarze: