Zimowa odsłona balkonu

mało w nim koloru...mało życia i gwaru...jest jakby uśpiony i pod kołderką z białego puchu, jakby czekał na swój czas...

Tosia uwielbia do niego zaglądać...stoi przy balkonowych drzwiach i pokazuje paluszkiem na miejsce gdzie przesiadywałyśmy w lecie...cóż, minie jeszcze sporo czasu zanim znowu zaczniemy na nim przesiadywać...
hmmm, muszę się przyznać, że bardzo nie lubię zimy...chodzę cały czas zmarznięta, ubrana wielowarstwowo przemykam ulicami jak najszybciej się da byleby już znaleźć się w jakimś ciepłym pomieszczeniu...dlatego najfajniejsze dla mnie co może być, to oglądać zimę z ciepłego pokoju...a gdyby tak był w nim jeszcze rozpalony kominek to mogłabym tak przesiedzieć przed nim do samej wiosny ;-))
Pozdrawiam zimowo, Ewa

7 komentarzy:

  1. cudny,faktycznie taki uśpiony :] nasz balkon na zimę staje się składem rzeczy mniej potrzebnych-ale zainspirowałaś mnie by w przyszłym roku to zmienić :]

    OdpowiedzUsuń
  2. a u nas od wczoraj pada i pada, juz tyle sniegu napadalo, prawie jest jak w Polsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zima ma swój urok, jest taka czysta biała:) O ile nie robi się chlapa, wtedy też szybko mknę do domu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh ja też zimy nie znoszę wydaje się że nic gorszego nie ma... tęsknię za upałami ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewuś, podpisuję się pod tym nielubieniem zimy! Może by tak ją oprotestować, co...?... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja lubię! Ale tobie życzę w takim razie by była jak najkrótsza;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że nawet balkon udało Ci się zagospodarować "na świątecznie" :)

    OdpowiedzUsuń