Na prezent....un petit decoupage

Od czasu do czasu lubię pomazać farbą, lubię przeglądać serwetki i zastanawiać się, który motyw będzie odpowiednim, jeszcze bardziej lubię je kupować choć szuflada pęka w szwach...śmieszne ale zdarza się, że kiedy decyduję się na jej zakup,okazuje się, że powielam motyw i znajduję ją pośród moich zapasów.
Mała skrzyneczka dla małej kobietki...Tosia była wyraźnie zazdrosna...bardzo intrygowała ją stojąca nie w zasięgu jej ręki a koląca jej  oczki drobnymi kwiatuszkami.
Lubię sprawiać niespodzianki i lubię sprawiać przyjemność i ta skrzyneczka była takim prezentem bez okazji!
Na zewnątrz biała,wewnątrz brudno różowa a na dnie papier w kolorze, który odpowiadał pojedynczym płatkom kwiatuszków. Może to nie jest mistrzostwo świata ale cieszy oko. Lubię odwiedzać moje pasje...już czeka na mnie igła i trzy odcienie różowej muliny...najtrudniej jest zacząć, znaleźć czas i atmosferę jeszcze trudniej dlatego na razie czekają...w trakcie jest szydełkowa poducha...niebawem jeszcze trochę decoupage...lubię odwiedzać moje pasje!
Pozdrawiam, Ewa

8 komentarzy:

  1. Ładny prezent !
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne pudełeczko !!! a ze serwetkami też tak mam;)nie mogę się czasami oprzeć pokusie zakupienia jakiegoś wzoru - te niezapominajki tez mam;)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest naprawdę wspaniała. Piękna, ale jednocześnie subtelna. Czasami ludzie przeginają z dodawaniem wzorów. Brawo! :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna skrzyneczka, chętnie schowałabym tam moją biżuterię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie odwiedzasz swoje pasje. Mi ostatnio jakoś czasu brak na podobne odwiedziny. Ale wciąż mam nadzieję, że już za niedługo znajdę czas i poodwiedzam różne zakątki mojej pracowni i ...garażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ta duza skrzynka jeszcze ladniejsza...

    OdpowiedzUsuń