Wieczorową porą ...w kuchni

Wystarczył jeden element dodatkowy żeby wszystko zmieniło swój charakter. Mała zmiana, wielka radość ! To dowód na to, że i z drobiazgów można się cieszyć.
To rozświetlenie to lampa, która w przypływie mojej fantazji i potrzeby chwili znalazła miejsce na z metalu wykutej półeczce ! To światło wyciszyło wnętrze...zrobił się taki nastrój pasujący do momentu kiedy zasypia mój dom....a ja krzątam się dopóki wszystko nie zostanie zrobione...
Pozdrawiam, Ewa

8 komentarzy:

  1. Ja też u siebie mam takie ciepłe wieczorne światełko...Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. spokój wieczorem..światło ciepłe które odbija się od mebli a za oknem powoli jesień..pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykle nastrojowo i przytulnie-prawdziwe serce domu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię takie światła :) małe,a jednak nastrojowe i rozpraszające wokół trochę ciepła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Małe światełko na wyciszenie.
    Też tak robię i lubię :-)

    OdpowiedzUsuń