Obudziłam...? czyżby powrót do hand made ?

Czyżbym zaczęła się wybudzać i łapać chwile natchnienia ???? Nie pamiętam kiedy ostatnio zrobiłam coś z biżuterii....kiedyś to było bardzo lubiane przeze mnie zajęcie...kiedy moje dzieci zasypiały, bardzo lubiłam wyciągać wszystkie szpargały, kamienie, dodatki i tworzyć...tak naprawdę to samo się tworzyło...jakby się to działo poza mną, bez zbędnego rozmyślania nad doborem kolorów czy dodatków....dawało mi to ogromną radość a jeszcze większą kiedy nie tylko mnie się to podobało ;-) Potem nastał czas w którym miejsca na artyzm nie było...ani weny nie było, ani myśli w głowie żeby po to wszystko sięgać...odłożyłam, nie zaglądałam, wzdychałam tylko kiedy wpadało mi coś w oko robiąc porządki w domu albo kiedy ktoś komentował miło kiedy miałam coś na sobie....


I niedawno coś mnie tknęło...jakby pod wpływem impulsu, chwili wyciągnęłam karton z całym osprzętem biżuteryjnym, usiadłam wygodnie i zrobiłam skromną bransoletkę.
Kolory przywołujące morskie tonie...perły hodowlane połyskują zielenią morską, delikatnie fioletem, sprawiają też czasami wrażenie, że są grafitowe....dorzuciłam do nich błękitny kwarc fasetowany i jeszcze kilka szklanych koralików. Całość odpowiada morskim głębinom. Świetnie się ta bransoletka komponuje z lekko osmaganą słońcem ręką....wprowadza dobry klimat...jest jak talizman.


Pasuje do wielu kompozycji dzięki mieniącym się perłom....mnogość ich odcieni potrafi dopasować bransoletkę do grafitu, błękitu, fioletu oraz srebra. Jest bardzo dyskretna ale pomimo to, nadaje całości charakteru i ją idealnie dopełnia. Lubicie moje drogie takie drobiazgi ??? A wena ??? Jest z Wami cały czas czy przychodzi kiedy chce i odchodzi w najmniej spodziewanym momencie ?

Pozdrawiam wakacyjnie, Ewa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz