Kolory do pokoju dziecka czyli wbrew temu co modne


Do napisania tego posta zainspirowała mnie pewna powtarzająca się tendencja kolorystyczna przestrzeni dziennej, dziecięcego pokoju a nawet jego garderoby.

Nie lubię czarnego koloru, toleruję go jedynie w dodatkach lub strojach na ściśle określone okazje. W naszej rzeczywistości kojarzy się bardzo jednoznacznie a mnie osobiście zupełnie nie łączy się ze światem dziecka. Moda jest jednak swego rodzaju motorem, który bardziej podatnych potrafi przekonać czasami do bardzo zdecydowanych zmian, czego efektem są ostatnio np. biało czarne wnętrza, biało czarne ubranka dla dzieci, maskotki, kocyki, dodatki...


Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to czy aby ten minimalizm kolorystyczny nie ogranicza w pewien sposób rozwoju dziecka ?
Poszperałam po internecie, poczytałam i znalazłam potwierdzenie swoich wątpliwości. Od pierwszych chwil życia, dziecko uczy się wrażliwości na otaczający go świat a między innymi i na kolory. Jak to ktoś pięknie powiedział, zabawki to pierwsze dzieła sztuki, które wpływają na estetykę dnia codziennego późniejszego życia dziecka.



Kolor biały to barwa neutralna, która co prawda sprzyja wyciszeniu i koi zmęczenie, daje jednak poczucie izolacji i chłodu, kolor czarny natomiast jest bierny i nie oddaje energii. Zestawienie tych dwóch kolorów daje efekt wnętrza pozbawionego życia, dodatkowo ogromny kontrast między tym dwoma skrajnymi kolorami, może wywołać nadmierne pobudzenie małego dziecka, jego płaczliwość czy nawet problemy z zasypianiem.

Jaki kolor wybrać, żeby nasze maleństwo od najmłodszych lat miało szansę kształtować swoją wrażliwość ?


Podobno najlepszymi kolorami dla niemowlaka są te będące odcieniami skóry czyli beże, delikatne róże, kolory potocznie zwane cielistymi. Niemowlęta właśnie te kolory kojarzą ze skórą matki a więc mają one bardzo korzystny wpływ na nastrój i rozwój dziecka. Zbyt intensywne kolory mogą zupełnie niepotrzebnie wpływać pobudzająco na nie rozwinięty jeszcze układ nerwowy.

Troszkę starsze dzieciaki, jedno i dwulatki już mogą mieć w swoich pokojach trochę bardziej zdecydowane kolory, jednak cały czas odradzana jest czerń i bardzo intensywne odcienie jak czerwień. Tutaj już trzeba by było wziąć pod uwagę temperament dziecka i dla bardziej żywiołowego wybrać kojący i uspokajający a dla spokojnego lekko pobudzający odcień.

Przedszkolaki już mają prawo do bardziej intensywnych i zdecydowanych kolorów a nawet można pomyśleć o fototapecie w postaci z bajek - trzeba jednak uważać aby nie pojawiło się na niej zbyt dużo elementów, gdyż mogą one również rozkojarzyć malucha.

Kiedy dziecko chodzi już do szkoły, dobrym posunięcie będzie wzięcie pod uwagę jego sugestii co do wyboru koloru. Trzeba jednak być też trochę asertywnym i umieć powiedzieć NIE kiedy kolory wybrane przez nasze dzieci pogrążały by np.jego smutek bądź niepotrzebnie podkręcały jego temperament.


Kiedy przed narodzinami Tosi przemalowywany był pokój będący zarazem sypialnią i aktualnie jej pokojem, wiedziałam, że musi na ścianie pojawić się kolor różowy. Pojawił się w mojej głowie praktycznie automatycznie jak tylko dowiedziałam się, że to będzie dziewczynka.  I choć powtarzałam, że nie zasypię jej różowymi ubrankami to i tak w głębi mnie plan był zupełnie inny. Znalazłam świetny kolor nie będący typowym różem ale coś pomiędzy beżem a różem. Nie jest agresywny ale idealnie zmienia odcienie w zależności od światła w pomieszczeniu. O ile dobrze pamiętam, była to farba LUXENS...było to trzy lata temu więc nie wiem czy aby wachlarz kolorów już się nie zmienił, w każdym razie do dzisiejszego dnia spisuje się świetnie. 


Dodatkami do tego koloru są biel, turkus i jeszcze dosyć zdecydowana śliwka (ale to tylko na jednej, małej ścianie).
Lubię kolory, potrzebuję ich do życia jak tlenu ! Kiedy a oknem nie dzieje się nic, aura nie nastraja do działania, muszę mieć w domu miejsca, które mnie rozbudzą. Dla mnie biało czarny pokój nie otula, nie zaprasza i nie daje ciepła ani atmosfery, dlatego z podziwem spoglądam na internetowe strony wielu mam, że własnie w ten sposób zaaranżowały pokoje swoich dzieci.



Ja również uległam modzie na czarne dodatki i kiedy zobaczyłam na ścianie tę tapetę a obok niej bezpłuciowy jak dla mnie beż, wystraszyłam się, że nie uda mi się przyzwyczaić i się w tym wnętrzu zamęczę...zauważyłam, że na początku (czyli właśnie trzy lata temu) wolałam przebywać tam gdzie były jakieś kolory a z salonu uciekałam. Dzisiaj mogę powiedzieć, że zestawienie kolorystyczne zaakceptowałam ale ciągle gdzieś z tyłu głowy mam pomysł na lekkie, pastelowe wnętrze mojego gościnnego pokoju....

Tutaj odsyłam Was do Instagramu i dwóch kolorowych rodzin:
Confettis  - oni chyba też widzą swój świat na kolorowo !!!
Hildemiho - można powiedzieć "życie w kolorach pastelowych"

Tutaj do poczytania o kolorach do pokoju dziecięcego:

Pozdrawiam kolorowo z początkiem tygodnia !
Ewa

2 komentarze:

  1. Kolory w moim domu są wyłącznie odzwierciedleniem tego "co mi w duszy gra". Dla dorosłych klasyczne, dla dzieci jasne, nieagresywne i nie neonowe.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgodzę się z Tobą. Biel na ścianach i kojarzy mi się ze sterylnym laboratorium ;)
    U nas w dużym pokoju na jednej ścianie króluje fiolet, a na jego tle stoją białe meble. Pokój do którego będzie za niedługo przenoszony synek zwany jest niebieskim. Powstał w czasach gdy o synku jeszcze wróble nie ćwierkały ;) Dla dziewczynki byłby chyba również odpowiedni.

    OdpowiedzUsuń