W jednej tonacji

zupełnie niechcący a jakże piękny powstał ten oto kącik.


Pierwsza, już dawno dawno temu, zanim jeszcze czarne dodatki były modne, w oko wpadła mi ta większa latarnia. Miejsca zajmowała różne, bardziej zimą niż latem wyeksponowana, gdzieś tam między innymi sprzętami zajmowała swoje lub mniej swoje miejsce. Potem dołączyła do niej ta mniejsza....jysk zaproponował tak przyjemną cenę, że pomyślałam nieśmiało o kontynuowaniu tego tematu...nie myślałam jednak, że będę aż tak konsekwentna ;-)


A dlaczego by tak nie podkreślić swojego istnienia ??? TIGER był tak miły i literki wycenił niezbyt drogo,dlatego z przyjemnością wielką ją przygarnęłam...tym bardziej jeszcze, że była (i jest) w kolorze reszty drobiazgów, które zaczęły się pojawiać w moim saloniku.

  
Przypadkowe wizyty w przypadkowych sklepach są zwykle najbardziej owocne z możliwych :-) Tak było właśnie tym razem...to druciane maleństwo znalazłam również w TIGEERZE. Ponownie w pełni akceptowalna cena 6zł umocniła mnie w decyzji o zakupie. Kolekcja zupełnie niechcący się powiększa i staje się eleganckim uzupełnieniem stolika na którym znalazła swoje miejsce ;-))


Życzę Wam przypadkowych zakupów, dostępnych dla Waszych kieszeni, wtedy kupowanie staje się przyjemnością ;-))

Pozdrawiam
Ewa

2 komentarze:

  1. Takie zakupy dają najwięcej satysfakcji, bo nie sztuką jest wziąć platynową kartę i wyruszyć na zakupy i urządzić cały dom w jeden dzień ;-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń