Odkrywamy okolice spełniając marzenia

Zupełnie nie wiem skąd u niej to zainteresowanie...ale jak tu w to nie iść...


Kiedyś przyszła z przedszkola i stwierdziła, że chciałaby pojeździć konno...tak bardzo zaskoczyła mnie tym stwierdzeniem, że zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Od tamtej pory minęło już sporo czasu a moja córeczka konsekwentnie powtarza to zdanie. Mówi to bardzo naturalnie, jakby prosiła o wyjazd na basen. Na tyle często pojawiają się te konie w jej opowieściach, że stwierdziłam, że chcę sprawić jej radość...i tak minął kolejny, spory kawał czasu. Aż do wakacji


Ciocia spisała się na medal. Poznała potajemnie pragnienie Tosi i wzięła sprawę w swoje ręce. Wykonała telefon, umówiła kucyka i ... no i poszły konie po betonie ;-) Ale zanim doszło do sedna sprawy, miałyśmy piknik na szybko, taki żeby nabrać sił. Był domowy kompot, czereśnie, czekoladowe kuleczki i inne pyszności. To było słodkie oczekiwanie na przyjemność ;-)

  
W Stajni Don Camillo koniki biegają sobie swobodnie po wybiegu. Oczywiście kiedy były potrzebne tu i teraz, to rozpierzchły się po wybiegu tak daleko, że trudno było je dostrzec. Ich właścicielka wyszła im na przeciw, z dwoma wilczurami sprawa okazała się bardzo prosta.


 Ten moment oznaczał jedno, za chwilę będzie zabawa.

Oj jak, ogromna radość, niesamowite przeżycia, podekscytowanie i lęk.Można powiedzieć Pierwsze koty za płoty ... sama się zastanawiam czy w to iść, czy podążać za jej pragnieniami. Jest jeszcze malutka ale niech poznaje ile się da. Kiedyś moja mam też przytaknęła moim marzeniom...te z czasem przerodziły się w pasję i dzięki jej wsparciu, dzisiaj moja pasja jest moją zawodową rzeczywistością a przecież wszyscy wiemy, że nie ma nic piękniejszego niż praca którą wykonujemy z radością.


Nadszedł jednak moment którego nikt z nas nie lubi bo wszystko co dobre i przyjemne zawsze zbyt szybko się kończy. Jedno jest pewne, to nie był nasz ostatni raz, szczególnie, że temat jest wciąż żywy i nie stracił na intensywności, zresztą czego się można było spodziewać ;-))
Pozdrawiam
Ewa

2 komentarze:

  1. Już sobie wyobrażam radość dziewczynek :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń