Cudowny smak faworków

Na faworki jeszcze nie czas ale na dobry film, zawsze


Szukam żeby nie oglądać tego co wszyscy proponują...na to też przyjdzie czas tylko, że wtedy kiedy już nikt o tym nie będzie pamiętał...taka przewrotność.

Niezmiennie pozostaję przy kinie francuskim...główny powód jest bardzo prosty, nie chcę przestać rozumieć i choć czasami zdarza się lektor (jak w tym przypadku) to mimo wszystko brzmienie tego języka w tle, pozwala mi przeżywać podwójną przyjemność. Powód drugi to klimat tego kina. 

"Cudowny smak faworków" jest lekki, nieoczywisty, pozbawiony tempa, które wyznacza bicie naszego serca. Jeżeli można mówić tutaj o jakiejkolwiek akcji ( w dobrym znaczeniu tego stwierdzenia) to ma ona miejsce w cudownych miejscach małej francuskiej wioski, w zaciszu romantycznego domu z kamienia...staje się to tłem dla przytrafiającej się nagle inności, tej zupełnie niezrozumianej dla każdego z nas.Niby wszystko jest normalnie a jednak potrącony przez główną bohaterkę mężczyzna okazuje się nie reagować na świat tak jak większość z nas.

Unika dotyku, odpowiada krótko i rzeczowo, nie używa dodatkowych określników w zdaniu, jego wypowiedź jest konkretna, zawsze szczera i prawdziwa. Wychwytuje wszystkie szczegóły szczególnie kiedy jest czymś lub kimś szczególnie zainteresowany, świetnie liczy i potrafi mocno się zagubić gdy jest zbyt głośno i gdy jest za dużo ludzi...wtedy chce ukryć się przed otaczającym go światem i najczęściej ucieka przed nim do samego siebie.

Ten film ujmuje swoim urokiem na tyle mocno, że mimochodem wchodzimy w jego świat i zaczynamy żyć każdą jego minutą nie mogąc doczekać się dalszego ciągu ale jednocześnie nie chcąc, żeby historia dobiegła końca.

Bardzo pozytywny film. Jeżeli mocie ochotę zatrzymać się na 100 minut i doświadczyć pewnej refleksji nad życiem, to wystarczy kliknąć tutaj  i dać mu się ponieść.

Pozdrawiam
Ewa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz