Film na Słodki Piątek - "Zanim się pojawiłeś"

Ani tytuł ani plakat nie są na tyle przekonywujące żeby chcieć spędzić przy tym filmie wieczór....a jednak...

Kiedy zobaczyłam plakat i przeczytałam tytuł, stwierdziłam, że nie mam chyba ochoty na płaczliwe romansidło, którego koniec będę znała zanim się jeszcze dobrze zacznie film. Coś mnie jednak do filmu przekonało i bardzo szybko wciągnęłam się w jego świat.

No cóż, temat mało przyjemny bo jesteśmy świadkami zmiany życia głównego bohatera o 180 stopni. Jego stan fizyczny nie pozwala na nic poza podziwianiem świata,który kiedyś leżał u jego stóp, tym razem z perspektywy wózka inwalidzkiego. Jedyne na co ma ochotę to uprzykrzanie życia tym, którzy są obok niego żeby mu pomagać. W takim właśnie celu, zjawia się w jego domu Lou. Staje się ona dla Willa obiektem kpin i niemiłych uwag. Pomimo przykrości jakich doświadcza, jej chęć pomocy potrzebującej pieniędzy rodzinie jest tak duża, że Lou uczy się nie zwracać uwagi na ciągłe, nieprzyjemne uwagi.
Lou jest inna i to zaczyna Willa w niej pociągać. Żyje inaczej niż jej rówieśnicy, inaczej widzi świat, co bardzo wyraźnie odbija się w jej zachowaniu i nawet sposobie ubierania się. Will zaczyna się uśmiechać w jej towarzystwie a uśmiech ten jest szczery, coraz bardziej ciepły i nie ma w nim ani żartów ani kpiących uwag. Uwaga Willa zostaje odwzajemniona ale w trakcie trwania filmu, kiedy wszystko zaczyna układać się tak jak byśmy chcieli, pojawia się tajemnica....
Eutanazja....jak podejść do tego tematu, jak to zrozumieć, jak zaakceptować, gdzie szukać siły żeby z tym tematem w ogóle móc się mierzyć...szczególnie, że pojawia się miłość.

Zaskakujący obrót wydarzeń i co za tym idzie, zaskakujące również zakończenie.

Gdyby ktoś chciał zobaczyć ten film, to zapraszam tutaj (klik)

Długo jeszcze po zakończeniu chodził mi po głowie.

Pozdrawiam
Ewa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz